Od kilku miesięcy obserwujemy znaczne osłabienie naszego rynku. W przypadku małych i średnich spółek taki stan rzeczy utrzymuje się od końca czerwca tego roku. Blue chipy odczuły słabość byków nieco później, bo około połowy lipca. Sierpniowa fala wyprzedaży była dość silna i kursy wielu spółek osiągnęły najniższe poziomy od kilku-kilkunastu miesięcy. 17 Sierpnia po wyrysowaniu minimów nastąpiło dość dynamiczne odbicie, które zapoczątkowało fale B - korekcyjną fale spadową, jako że większość korekt jest trójfazowa.
O ile na mWIG40 oraz sWIG80 odbicie było stosunkowo niewielkie, zniosło około połowę fali spadkowej (zgodnie z zniesieniami Fibonacciego), tak na W20 było zdecydowanie bardziej dynamiczne i wyrysowało nowy szczyt (można to uznać, za podejście pod poprzedni, gdyż różnica była stos. niewielka).
Wraz z początkiem Listopada zaczęła się kolejna fala wyprzedaży - fala C. Ta fala również w największym stopniu dotknęła małe i średnie spółki, które wybiły kolejne dołki. I tak wyceny niektórych walorów stały się naprawdę atrakcyjne, czego nie zlekceważył popyt i wziął się do roboty. W ten sposób w czwartek 22 nastąpiło solidne odbicie. Było to o tyle łatwiejsze, że giełdy w USA nie pracowały tego dnia. W piątek obserwowaliśmy potwierdzenie odbicia szczególnie na mniejszych spółkach i tak na sWIG80 wyrysowała nam się luka startu, która razem z innymi czynnikami może skutkować odwróceniem trendu przynajmniej w krótkim terminie.


Teraz nasuwa się pytanie o trwałość owego odbicia. Żeby odpowiedzieć należy sprawę postawić w szerszej perspektywie czasowej. I tak biorąc wykresy polskich indeksów w skali tygodniowej nadal jesteśmy w trendzie wzrostowym. W moim przekonaniu mówienie o bessie w tym momencie jest delikatnie mówiąc niestosowne. Choć nie jest wykluczone, że w najbliższej przyszłości kanały trendowe zostaną przełamane. Wtedy nie zawaham się użyć tego określenia. Najłatwiej będzie mi to przedstawić na wykresach:




To jednak nie wszystko. Nie można być obojętnym na światowe rynki, w szczególności na indeksy w stanach. I tutaj moim zdaniem sytuacja podobnie jak u nas nie jest dramatyczna. Dopiero połamanie kanałów wzrostowych będzie naprawdę negatywnym sygnałem. Najlepiej będzie to widoczne na wykresach:



Kolejną niewątpliwie ważną kwestią są waluty. A w szczególności ostatnia słabość dolara amerykańskiego, która niewątpliwie osłabia nastroje na światowych giełdach. To jest w moim mniemaniu największy problem na dziś. A słabość dolara pogłębia rosnąca niechęć Chin oraz krajów arabskich - producentów ropy naftowej. Mam nadzieje, że nie odwrócą się od amerykańskiej waluty a wręcz przeciwnie stworzą swego rodzaju akcje "reanimacyjną".


Podsumowując należy powiedzieć, że w obecnej chwili jesteśmy nadal w trendzie wzrostowym i na dziś dzień nie można mówić o bessie. Dopiero przełamanie trendów na polskich oraz zagranicznych indeksach będzie potwierdzeniem rynku niedźwiedzia w dłuższym terminie. Nie można bagatelizować również kłopotów na rynku walut, więc na najbliższe tygodnie należy bacznie obserwować rozwój wydarzeń.